Biznes – czy każdy może to robić i jakie są pomysły na biznes- odcinek 16

Biznes

Na początek dobra wiadomość: NIE. Biznes nie jest dla każdego. Nie każdy może i nie każdy powinien się za to brać. Bo jeśli się w to zaangażujecie czeka na was praca na okrągło, myślenie bez przerwy, stres, mnóstwo rozczarowań i droga pod górę. Więc jeśli myślicie o kimś, kto osiągnął sukces w biznesie pomyślcie także o tym, co poświęcił, z czego zrezygnował i co zrobił, aby do tego dojść. Bo jemu „nie udało się” tylko musiał na to ostro zap….lać. A jaki miał pomysł i skąd? Zaraz kilkoma się podzielę  🙂

Więc jeśli nie jesteście na to gotowi to też dobrze. Bo czasami nawet lepiej nie pakować się w takie sytuacje i wybrać spokojniejszą drogę. Co nie znaczy gorszą. Bo wszystkie drogi są dobre, jeśli się na jedną z nich zdecydujesz. Zasłyszane:  jeśli myślisz że ci się uda – masz rację. A jeśli myślisz, że ci się nie uda – też masz rację. 🙂 Wszystko zależy od twojego nastawienia i od działania.

Będę to powtarzał do znudzenia. Jeśli się na coś decydujesz, to nie jutro, w poniedziałek czy za tydzień. Decyzja to akcja. Jak mówią: dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane, ale dobry pomysł to zrealizowany pomysł. Ale o tym dalej.

Ale powiecie skąd pomysł na biznes? Mnie też się wydawało, że wszystko już wymyślono. Ale pomyślmy o tych, co byli i żyli tysiące i setki lat przed nami. Im na pewno też się wydawało, że wszystko już jest i nic nowego nie można wymyślić. Ale niektórzy tak nie myśleli i dlatego mamy postęp, nowe wynalazki i nowe technologie. I zapewniam was, bo sam jestem tego pewny, że dużo przed nami. Dużo do wymyślenia, wdrożenia i wynalezienia. Ludzie codziennie maja tysiące pomysłów, które im przychodzą głównie jak sądzę z potrzeby chwili, bo czegoś im brakuje. Nie na darmo ktoś powiedział: potrzeba matką wynalazków.

A dlaczego 99,9% z tych pomysłów nie jest realizowanych? Z braku wiary, z braku działania, z obaw przed śmiesznością, przed opiniami innych. Po wysłuchaniu opinii ludzi, z którymi się podzielimy: to się nie uda, nie wierzę w to, daj spokój, stracisz tylko czas i pieniądze….

NAPRAWDĘ???? A skąd ci doradcy to mogą to wiedzieć? Co zrobili, co wymyślili, co próbowali, jakie jest ich doświadczenie? Ja wiem, że to są ważne opinie, bo pierwsze, bo ludzi bliskich i z otoczenia, ale pomyślcie czasami rozsądnie na ten temat….. Ja nie mogę doradzać, bo sam wielokrotnie też słuchałem się takich ludzi. I wiem, jak bardzo to wpływa na nasze postrzeganie sytuacji i do czego prowadzi. Ale wiem też jak przerwać coś takiego….

Bo czy zawsze i przy każdej decyzji zasięgacie rady innych? Przy codziennych czynnościach, zakupach, wyborach życiowych pozwalacie, aby inni decydowali za was? Czy były takie sytuacje, że pomimo innych zadań zrobiliście coś po swojemu? No jasne, na pewno !!!

Bo ja wiem, że nikt nie może podejmować za mnie decyzji, bo nikt nie jest mną. Nikt nie wie, w jakiej jestem obecnie sytuacji, co się dzieje w mojej głowie, co się wydarzyło albo jakie mam informacje. Zgadza się, wielokrotnie zdarzało mi się podejmować złe decyzje, ale też uważam, że każda decyzja jest lepsza niż brak decyzji. I nawet z perspektywy czasu myśląc o tych błędnych, wiem, że cofając się w czasie i mając ten sam kontekst sytuacyjny podjąłbym tą sama decyzję.

Więc jeśli potraficie sami podejmować niektóre decyzje, czemu dajecie się zniechęcić komuś do innych pomysłów? Ja przy podejmowaniu moich decyzji przestałem słuchać innych. Bo decyzje są moje i konsekwencje tych decyzji też są moje. Nikt za nas nie przeżyje naszego życia. Ciekawe czy osoby, które tak chętnie doradzają czy wezmą odpowiedzialność, kiedy jednak coś pójdzie nie tak? Czy będą was wtedy wspierać i poniosą wspólne konsekwencje czy raczej nie? No ja znam odpowiedź 🙂 · Bo sukces ma wielu ojców ale porażka jest zawsze sierotą.

Oczywiście najlepiej byłoby wymyśle coś genialnego i dostać za to nagrodę Nobla. Ale może zacząć od czegoś prostszego? Na pewno macie jakieś własne pomysły, które kiedyś zrodziły się w głowie. Co stoi na przeszkodzie? Może brak pieniędzy na większą inwestycję, może jednak obawa, że sobie sam nie poradzisz? Więc co robić? Ja w pewnym momencie zacząłem po prostu patrzeć na innych, którzy osiągnęli swoje cele. I nie chodzi tu wcale o kopiowanie pomysłów, powielanie, ale czasami wystarczy przyłączyć się do jakiegoś projektu, wziąć w czymś udział.

Przychodzi mi tu na myśl historia znajomego: będąc doświadczony w swojej branży postanowił stworzyć własne przedsiębiorstwo z produktem, na którym się znał. 6 miesięcy przygotowywał projekt, oszacował koszty i potencjał rynku, znalazł potencjalnych partnerów i wtedy poznał firmę, która już działała z podobnym produktem. Porównując oba aspekty doszedł do wniosku, że do poziomu tej firmy musiałby dochodzić ok 2-3 lata i wydać spore pieniądze. A przyłączając się do projektu jest w stanie zacząć zarabiać od razu i bez takich nakładów. Decyzja była prosta – przyłączył się. Pewnie nie porzucił do końca myśli o własnym biznesie, ale na dziś wybrał optymalną możliwość.

Dziś jest dużo takich rozwiązań polegających głównie na rekomendacjach. Nie będę się dziś bardzo na ten temat rozwijał, bo chcę poświęcić jeden odcinek tylko żeby przybliżyć jak działają rekomendacje. I wyjaśnić (spróbować przynajmniej), dlaczego jest to jeden z najstarszych sposobów, ale nie wszyscy wiemy jak na tym zarabiać. Niektórzy nazywają to mylnie piramidami… HAHAHA. Jeśli pracujecie na etacie to wtedy jest to piramida.!!! Bo załóżmy, że jesteście specjalistą od czegoś. Pod wami jest referent, nad wami kierownik, wyżej dyrektor i prezes. Dlaczego jest to piramida? O każdy wyżej zarabia więcej od was…

A rekomendacje? Polecasz kogoś, coś, rzecz, wydarzenie czy usługę. Nie sądzisz, że za polecenie kogoś ten ktoś powinien ci coś „odpalić” za to, że zarobił na nowym kliencie? Dziś pozyskanie klienta jest na wagę złota. Nawet banki wprowadzają rekomendacje: poleć klientowi rachunek czy kartę w naszym banku to dostaniesz 50 zł. Piramida? Nie – rekomendacja. Sieci taxi: wyślij znajomemu voucher – dostaniesz darmowy przejazd. Piramida? Nie –rekomendacja. Każdy z nas robi to codziennie. Tylko nie za wszystkie polecenia dostajesz prowizje. Nie wierzysz? Koleżanki pytają się gdzie kupiłaś sukienkę? Polecasz sklep. Pytają się o fryzjera czy kosmetyczkę. Polecasz. Pytają się czy film był dobry. Polecasz. Tylko ani sklep, ani fryzjer czy kino nie płaci ci prowizji. A powinien? TAK. Bo skoro polecasz to znaczy, że jesteś zadowolony, ze używasz i stajesz się nieświadomie ambasadorem takiej marki. A chodzi o to, aby zostać świadomym ambasadorem i zarabiać na tym. Nie miej złudzeń. Każdy chce na tym zarabiać. Tylko niektórzy nie wiedzą jak. Nie zdarzyło wam się kiedyś, że warsztat samochodowy czy ktoś inny prosił o polecenie? Żebyś zachęcał innych do korzystania z jego usług? Niektórzy powiedzą: Oni nie potrzebują polecania, bo ta ekipa remontowa czy warsztat są tak dobrzy, że ludzie czekają w kolejce. A tutaj są aż 2 błędy:, bo po pierwsze, jeśli tak jest to właściciel ekipy powinien zatrudnić więcej osób i zrobić 3,4,5 ekip remontowych skoro ludzie są zadowoleni i po drugie jednak dawać sygnały o rekomendacjach, bo prześpi moment, kiedy zjawi się inna ekipa, która też będzie dobra i poprzez rekomendacje w końcu przejmie klientów. Pamiętajcie, że najwięksi też się reklamują. Robi to i Coca cola, i McDonald i Apple. Dlaczego? Bo wiedzą, że jeśli zaniedbają marketing to znikną, bo konkurencja nie śpi. A właśnie rekomendacje i polecenia to jest reklama i marketing. Tylko pieniądze nie są wydawane na telewizje, spoty czy radio na na prowizje dla polecających.

Wyszło przypadkowo, bo dziś nie chciałem o tym pisać 🙂 Bo dziś mam na myśli zupełnie inne rozwiązania. Było to już w historii wielokrotnie, nazywano to spółdzielniami, spółkami, grupami przestępczymi HAHAHA, w zależności od ustroju i nastawienia. Dziś nazywają to crowdfundingiem i jest to organizowanie zbiórek środków na finansowanie przedsięwzięcia, które ktoś wymyślił. W zamian za wpłacanie pieniędzy otrzymujesz „nagrodę” w postaci ekwiwalentu do wykorzystania. Na przykład: ktoś chce stworzyć hotele lotniskowe w postaci kapsuł mieszkalnych umieszczanych na lotniskach. Zbiera 40 tys eur na i oferuje za wpłaty możliwość korzystania z takich miejsc jak będziecie w podróży. Ktoś inny zbiera chce otworzyć gabinet fizjoterapii i zbiera pieniądze na zakup sprzętu. Powiedzmy 25 tys zł. Znowu jako gratyfikację dla wpłacających oferuje możliwość skorzystania z usług tego gabinetu oczywiście po sukcesie zbiórki i powstaniu gabinetu. Jeszcze jeden przykład: pisarz chce wydać swoja książkę, nie ma na to wystarczających środków, więc ogłasza zbiórkę np. 5 tys zl. Każdy wpłacający otrzyma egzemplarz książki z dedykacją.

Są to bardzo fajne inicjatywy społeczno-finansowe. Z jednej strony wspomagają pomysły osób przedsiębiorczych, które nie siedzą i czekają aż coś się wydarzy albo narzekają, że nie mają pieniędzy, bo tutaj trzeba wykonać pewne działania, które mogą zakończyć się sukcesem, ale może być też porażką. Nie wiemy dopóki nie spróbujemy. Z drugiej strony powyższe przykłady skierowane są do ludzi, którzy albo podróżują i będą akurat na określonym lotnisku (i nocleg w kapsule będzie wolny 🙂 ) albo są z miasta gdzie będzie stworzony gabinet fizjoterapii, więc będą mogli skorzystać (chyba, że podarują to komuś znajomemu lub rodzinie) albo dla tych, co lubią czytać akurat o tym, co chce wydać autor. „Nagroda” musi być też odpowiednio atrakcyjna tj. wyższa niż nominalna wycena przedmiotu lub usługi, jako rzeczywista nagroda dla kogoś, kto uwierzył i wspomógł. I nie dostajesz tutaj ani zwrotu środków ani nie zarabiasz na tej inwestycji.

Są jeszcze przedsięwzięcia, które wymagają pewnych określonych pieniędzy np. 50 tys. zł i stanowią dla niektórych barierę wejścia, ponieważ akurat dysponujemy np. 3-5 tys. zł. I co wtedy? Jeśli wiemy w ogóle o takiej możliwości to już połowa sukcesu, bo w większości takie informacje do większości nie docierają w ogóle. 🙂 Ale załóżmy, że wiemy i co dalej? Możemy popytać szybko znajomych czy nie zechcieliby się „złożyć” z nami i zarobić. Ale musimy znaleźć przy tym powiedzmy 10-15 takich samych z podobnymi pieniędzmi a to też zajmuje czas żeby do każdego dotrzeć i każdemu wyjaśnić, o co chodzi i przekonać do pomysłu. Powstał, więc pomysł platformy przedstawiającej pomysły na zarabianie i zrzeszającej ludzi, którzy chcieliby wspólnie zainwestować. Ale nie chodzi tu o kryptowaluty, forexy i zakupy akcji ani o żaden z innych spekulacyjnych pomysłów.

Chcę poddać to dziś pod dyskusję moi drodzy czytelnicy 🙂 i zaprosić was do wymiany poglądów na ten temat. Ważne jest dla mnie co sądzicie o moich wpisach (sam nie wiem jak je nazwać artykuły, felietony czy co to jest 🙂 ). Specjalnie po to stworzona została na mojej stronie https://andrzejgnoinski.pl – zakładka BIZNES/FORUM gdzie zachęcam do dyskusji i opinii. I podaje po to ostatni przykład realnej możliwości wspólnego zarabiania, z którym spotkałem się ostatnio:

I teraz będzie trochę technicznie a trochę nie 🙂

Jedna z firm zajmuje się produkcją i sprzedażą alkoholu. Nie jest to handel hurtowy a bardziej wyszukiwanie okazji na rynku. Ofertą objęte, (ale nie jest teraz to oferta w rozumieniu prawa cywilnego ani handlowego ani żadnego innego tylko przykład, który zostanie rozwinięty na mojej stronie) są określone partie starannie wyselekcjonowane pozyskiwane w ilościach, których wartość zakupu określona jest jednorazowo na ok 800 tys zł. (lub więcej lub mniej) Ze względu na duży popyt w w momencie pokazania się tej oferty transakcja powinna zostać sfinalizowana w okresie do 2 tygodni. Takie transakcje pojawiają się na aukcjach albo jeszcze przed nimi. Firma kontaktuje się, więc z potencjalnymi inwestorami i przedstawia ofertę. Minimalna inwestycja jednorazowa to np. 50 tys zł. Cały proces inwestycyjny zamyka się w tych przypadkach do 12 miesięcy, ponieważ zakupiony alkohol jest następnie butelkowany pod własnymi markami i sprzedawany. Zysk dla inwestorów to 20-25% w skali roku. Takie oferty przychodzą, co miesiąc od ponad 2 lat i oczywiście znajdują chętnych bardzo szybko.

Czy w przypadku gdyby taka oferta była dostępna także dla każdego dysponującego kwotą 3-5 tys zł byłaby atrakcyjna? Czy skorzystalibyście z niej? Czy byście polecili taki sposób zarabiania i inwestowania? Czy uzyskanie dostępu do niedostępnych dotychczas ofert jest fajne? Czy skorzystanie z zarabiania na pomysłach innych może być opłacalne?

Oczywiście nie kupujecie kota w worku ani słonia w karafce. Są wszystkie wymagane umowy i dokumenty. Wiecie wszystko jak pełnoprawny inwestor, który zainwestował, co najmniej 50 tys. I nie handlujecie alkoholem oczywiście tylko inwestujecie w przedsięwzięcie. Operator posiada wszelkie niezbędne zgody, koncesje i pozwolenia. Sprawdzone, bo … sprawdzone J

Pierwszy raz dotykam w moim blogu takiego tematu i naprawdę ciekawy jestem waszych opinii na ten temat. Ale po to zacząłem pisać bloga, bo pewne rzeczy mnie interesują, inne denerwują, inne ciekawią i chcę się tym dzielić z wami. Temat wspólnego zarabiania przewija się w rozmowach z moimi znajomymi często i widzę, że barierą wejścia są właśnie pieniądze. Poszukujecie możliwości i to bardzo cieszy, bo chcecie coś robić i myślicie pozytywnie. A wiem też, że niektóre informacje nie docierają do części z was. A podobno informacja jest cenna jak złoto…

Więc do dzieła. !!! Piszcie, komentujcie, udostępniajcie. Niech się dzieje 🙂