Budowanie marki osobistej i storytelling – co to jest do cholery? – Odcinek 21

Budowanie marki osobistej i storytelling – co to jest do cholery? – Odcinek 21

Po ostatnim odcinku, w którym napisałem o diecie i zrzucaniu wagi, a który to nie zaciekawiłby was gdyby nie zdjęcia mojego „gołego brzucha” przed i po odchudzaniu 🙂 , znajomi radzili mi żebym poszedł w kierunku: sex, kobiety, narkotyki i takie tam.. 🙂 To się sprzedaje lepiej, sam zobacz po statystykach. I rzeczywiście: od strony statystycznej mają całkowitą rację. Ale ja to wiedziałem od zawsze. Że ludzie interesują się sobą i tylko sobą i to jest dobrze. Bo dlaczego miałoby obchodzić kogokolwiek co jak robię i co myślę. Bo mnie też nie interesuje co inni myślą, zajmuje się sobą czego wyrazem jest ten blog.

Ale zaczynając przelewać swoje myśli do sieci wiedziałem co robię. Chcę pisać o swoich wyzwaniach, przeszkodach, jak je pokonuję, albo jak na nich padam. Ale też jak się podnoszę i idę dalej, bo nie ma rzeczy niemożliwych. I testuję różne sytuacje życiowe na sobie albo to życie testuje różne przypadki na mnie. A ja po prostu chcę o tym wam opowiadać, bo może ktoś skorzysta i nie będzie musiał zbierać po dupie od życia tak jak ja czasami. Chociaż przysłowia mówią: że mądry Polak po szkodzie i historia uczy nas aby nie popełniać tych samych błędów, to jednak rzeczywistość jest inna. Przynajmniej u mnie. Wiele razy błądziłem, niby uczyłem się na swoich błędach, a potem znowu coś takiego podobnego się przydarzyło i znowu byłem w podobnej sytuacji. Myślę tak sobie, że to naturalne, bo niby sytuacje podobne ale jednak okoliczności prowadzące do tego jednak inne. Nie sposób przewidzieć wszystkiego i nawet tego nie próbuję.

Ale powiedziałem też sobie, że jeśli przynajmniej 1 osoba mi powie, że pomogłem jej w czymkolwiek, że przeczytała jakiś odcinek i zmieniła coś, to już jest po co pisać dalej. To już jest jakiś sens tych myśli nieuczesanych, które wypadają mi z głowy 🙂  A nieskromnie powiem, że ku mojemu zaskoczeniu sporo ludzi pisze do mnie i mówi, że coś tam było podobnie, że trochę wzięli się za siebie, albo w garść. Że chcą coś zmienić, coś zrobić itd.

Nie wszystko kończy się sukcesem, ale nawet Barcelona nie zawsze wygrywa 🙂 Chociaż Messi jest niesamowity 🙂

A ja piszę wtedy kiedy przychodzi mi coś do głowy. I dziś zupełnie nie miałem takiego zamiaru aż przeglądając wieczorem artykuły w sieci kilka razy pojawiła się : MARKA OSOBISTA. I jeszcze jedno hasło: STORYTELLING. I musiałem napisać, bo mam swoje zdanie na te obydwa tematy. Co to jest takiego i dlaczego trzeba się tego uczyć?  Pozwolę sobie nie zgodzić się z większością zdań i teorii na ten temat. Dlaczego? Bo tak. I dlatego że to jest mój blog i mogę pisać co chcę. 🙂 Nareszcie wiem po co stworzyłem bloga i piszę tu niekiedy różne farmazony . HAHAHA 🙂 Jestem i zawsze byłem zwolennikiem naturalności i bycia sobą, w przeciwieństwie do niektórych teorii np. zakładania masek do każdej z życiowych ról i sytuacji. No nie powiem, że się nie zdarzyło. Oczywiście, że nieraz grałem, odstawiałem kogoś innego, żeby zostać zaakceptowanym albo dlatego że ludzie i sytuacje tego ode mnie oczekiwali. Czy czułem się z tym dobrze? Chyba tak. Nie mam jakiś specjalnych wspomnień czy wyrzutów sumienia. Ale to nie byłem ja.

Dziś chcę i mogę być sobą. I mogę się tym dzielić. Więc: MARKA OSOBISTA. Co to jest i czemu trzeba to budować? Kiedyś nikt o tym nie mówił i nie nauczał, ale to znaczy że tego nie było? Było zawsze. Bo dla mnie marka osobista to przede wszystkim autorytet i szacunek wśród innych. Tak to się kiedyś nazywało i też było dobrze. Ja nawet rozumiem, że dziś trzeba coś odświeżyć, nazwać inaczej bo nie chwyci, nie sprzeda się. I tak zawsze było. Ludzie tak naprawdę rzadko odkrywają coś nowego, naprawdę nowego. Od zawsze było pragnienie aby zabłysnąć czymś, więc jeśli nie dało się wymyślić czegoś zupełnie nowego, brali coś i opakowywali w nowa teorie i nowe słowa i sprzedawali to jako SUPERNOWOŚĆ.

To oczywiście jest sposób i pewnie nieraz przyszło mi robić to samo. Bo tak też jest łatwiej ale nawet przy takim „odświeżaniu” niektórych rzeczy może to mieć sens. Bo nowe opakowanie potrafi zdziałać cuda i spowodować nowe reakcje i pokierować nas w nowym kierunku. Ale Marka Osobista? Ktoś mi jakiś czas temu na jednym z portali napisał: trzeba powoli tutaj się pokazywać, budować markę osobistą a potem można zbierać owoce. A ja po prostu zapytałem czy ktokolwiek zmonetaryzował na tym portalu swoje kontakty? Czy ktokolwiek dzięki temu networkingowi i poznawaniu ludzi i wymianie wizytówek rzeczywiście wystawił fakturę i zarobił dzięki temu jakieś pieniądze? Ponieważ ja po ok 6 miesiącach pisania na tym portalu różnych rzeczy, prezentowaniu ofert i zapytań i posiadaniu ponad 500 „biznesowych” kontaktów nie zbliżyłem się nawet do zamknięcia jednej,(tak, jednej) jakiejkolwiek transakcji. Stąd moje wątpliwości i pytania. A tam na moje pytanie, wydawałoby się całkiem proste – czy ktoś zarobił tutaj cokolwiek na swoich kontaktach biznesowych ok 15 komentarzy różnych ludzi było mniej więcej takie: „Potwierdzam, to jest bardzo fajny portal i są tutaj nieograniczone możliwości… „ Nie rozumiem ludzi, utwierdzam się w tym przekonaniu coraz bardziej i ciągle mnie to samego dziwi. A chyba nie powinno. Bo tyle razy się z tym spotkałem, ale to już kiedyś opisywałem, w którymś z wcześniejszych odcinków na temat komunikacji międzyludzkiej. Co chcemy powiedzieć, co mówimy, co inni mówią a co słyszymy my a co inni. A są to zupełnie inne rzeczy. Robiono kiedyś taki eksperyment kiedy grupie osób czytano jakąś historię i kazano im opisać o co chodziło w niej. Nie uwierzycie ile było różnych wersji tej 1 czytanej opowieści i jak każdy różnie to rozumiał. Chociaż sam wielokrotnie to widziałem na własne oczy kiedy odbywało się zebranie firmowe, przekazywane były informacje, potem padało sakramentalne: czy są jakieś pytania? Oczywiście nikt nie miał żadnych pytań. Ale zaraz na korytarzu po zebraniu słuchałem jak ludzie w podgrupach się pytali wzajemnie o co chodziło i wyjaśniali sobie. A wychodziły z tego takie rzeczy, że czasami aż śmieszne. Ale byłoby to śmieszne gdyby to było opowiadanie kawałów a nie strategia firmowa i przyszłość wielu osób.

No i ta MARKA OSOBISTA. Dla mnie jak napisałem wcześniej to jest po prostu autorytet i szacunek. Rzeczywiście trzeba to budować latami i nie zrobi się tego od razu ani w rok. Według mnie, nie można się też tego nauczyć. To się buduje sobą, od początku, od urodzenia. I powoli zdobywa się autorytet wśród kolegów na podwórku, w szkole, wśród znajomych, potem współpracowników itd. A próba „nauczenia się” tego, naukowe podejście do budowania marki osobistej zalatuje mi tylko sztucznością. To tak jakby kiedyś w wiosce indiańskiej był szaman, a inny członek plemienia postanowił: zostanę szamanem (czyli zbuduje markę osobistą wśród innych w plemieniu). No i co? Jakby się nie przedstawiał, z jakiej strony by go nie oglądać, co by nie mówił – to ten autorytet musiał zbudować na faktach, czynach, dokonaniach, realnych rzeczach. Na to musiałby mieć czas i zaufanie innych aby mu pozwolili spróbować. Szaman także musiał budować swoją pozycję i ciągle pielęgnować ją aby nie stracić autorytetu. Jak się więc tego można dziś nauczyć? Czy bardziej stworzyć pewna osobę, raczej fikcyjną, dopisać jej pewne atrybuty i na tym budować historię MARKI OSOBISTEJ? No trochę zalatuje mi to Karierą Nikodema Dyzmy. Czy to było zbudowanie marki osobistej? W pewnym sensie tak, ale to nie był rzeczywisty autorytet a jedynie postać stworzona na potrzeby sytuacji. Wiem, że dziś można stworzyć każdego od zera do gwiazdy social mediów i internetu czy telewizji. Widzimy to praktycznie codziennie w reklamach i programach kiedy sam się siebie pytam: kto to jest? A to gwiazda…. Znana z tego że jest znana. Wszystko na ten temat.

A jak to się ma do kolejnego modnego dziś kierunku: STORYTELLING? Uczą ludzi opowiadać historie. Naprawdę. Pierwsze co wyskakuje po wpisaniu w wyszukiwarce: Storytelling to: „3 najważniejsze zasady storytellingu – stwórz swoja opowieść”. Masakra. Mnie to od razu zalatuje sztucznością i nieprawdą. Skoro mam stworzyć swoją historię i opowiadać ją ludziom, to zakładam, że wymyślam coś specjalnie, po to tylko żeby zainteresować na siłę innych ludzi sobą i swoimi opowieściami aby do czegoś ich przekonać albo im coś sprzedać. Jak na tym zbudować trwałe relacje, szacunek i zaufanie? Kogoś możemy do siebie przekonać ładną historią zmyśloną na potrzeby produktu ale co potem.? Co będzie jak to się wysypie, jak ktoś odkryje że to nieprawda?

Oczywiście zakładam najgorsze. Bo może jest to nauka opowiadania jednak swoich prawdziwych historii w taki sposób, żeby zjednać do siebie słuchacza? Więc nie jest to takie złe, bo historie są prawdziwe i zdarzyły się naprawdę opowiadającemu. Więc czemu trzeba się ich uczyć? Czemu trzeba stworzyć swoją opowieść? Bo taki mamy dziś rynek i trzeba się dostosowywać. Jesteśmy produktem i chcemy sprzedawać produkty. Więc powstają firmy i szkolenia bo jest na to zapotrzebowanie. Albo stworzono potrzebę sztucznie, aby wykreować nowe metody i szkolenia. W sumie to nieistotne. Pojawiła się potrzeba i trzeba ja zaspokoić. I pewnie są ludzie, którzy na tym skorzystali bo może poczuli się pewniej. Więc nie krytykuję zupełnie tego bo pewnie jak wszystko ma swoje plusy i minusy.

Jak zawsze proszę was o to, abyście zawsze wybierali rzeczy najlepsze dla siebie. Nie wszystkie szkolenia są super wartościowe od początku do końca. Ale w każdym szkoleniu można znaleźć przynajmniej jedną rzecz dla siebie, która otworzy oczy na zupełnie nową perspektywę. Lubię chodzić na szkolenia i słuchać innych co mają do powiedzenia. Bo zawsze coś jest, najmniejsza rzecz i najkrótsze zdanie, które potrafi inaczej nas ukierunkować. I szkolenia są dobre o ile spowodują, że zastosujemy to czego się dowiedzieliśmy. Bo możesz przeczytać wszystkie książki na temat rozwoju osobistego i być na wszystkich szkoleniach i będzie to strata czasu i pieniędzy jeśli po tym nie nastąpi akcja, działanie,  wdrożenie czegoś w życie i zastosowanie w praktyce. Nie ma innego sposobu niż praktyczna nauka. Możesz obejrzeć wszystkie filmy gangsterskie i strzelanki, ale dopiero broń w ręku, huk, odrzut i efekt pokaże ci co to jest tak naprawdę.

Ponieważ tego nie napisałem wcześniej wyraźnie to teraz chcę to wyartykułować: chodzi mi o szczerość i bycie sobą. To jest najważniejsze, bo dzięki temu buduje się trwałe relacje i nie będzie wstydu w przyszłości. Markę osobistą buduje się na relacjach z innymi osobami i na tym jak dajesz się poznać innym. Czy zdobywasz zaufanie, czy jesteś wiarygodny, czy za twoimi słowami idą fakty. To buduje się prawdziwymi historiami, własnymi doświadczeniami, a nie stworzoną specjalnie opowieścią. Jestem przekonany, że każdy ma odpowiednią ilość doświadczeń i własnych historii aby je opowiadać. Na każdym etapie życia powinieneś być wiarygodny i przede wszystkim pewny siebie. I nie musieć się zastanawiać nad wymyślonymi historiami, bo nie ma siły: w pewnym momencie zapomnisz co zmyślałeś i zaczniesz każdemu opowiadać historię tylko, że pewne detale będą się coraz bardziej różnić. Natomiast prawdziwe historie mają to do siebie, że nie musisz się zastanawiać nad nimi. A to powoduje opanowanie, pewność siebie i spójność przekazu. I to jest według mnie jedyna droga do zbudowania rzeczywistej marki osobistej czy autorytetu. Może cię doprowadzić do tego Twój „storytelling” pod warunkiem, że jest prawdziwy. Ale to wszystko wymaga czasu. W tym przypadku nie ma drogi na skróty. Jestem przekonany, że każdy taki skrót prowadzi ostatecznie w przeciwnym kierunku.

A musisz się sam szanować. Bo może się okazać, że w pewnym momencie pozostanie ci tylko szacunek dla samego siebie. Bo reszty nie będzie. Ale ten szacunek dla siebie jest akurat wystarczającą podstawą Twojej Marki Osobistej, żeby wrócić do gry i odbudować pozycję. I wtedy będziesz mógł opowiadać kolejne, własne, prawdziwe historie, które będą inspirowały innych ludzi. A to wszystko wzbudzi zaufanie do twojej osoby i wreszcie kończąc tę dzisiejszą opowieść bardzo pragmatycznie, ludzie zaczną od ciebie kupować to co będziesz chciał. Nie tylko materialnie, ale przede wszystkim mentalnie. A o to przecież chodzi w budowaniu marki osobistej.

Jeśli zgadzasz się z tym co napisałem, daj znać. Jeśli nie zgadzasz się z tym, to też daj znać. Zawsze to jest jakiś początek nowej dyskusji 🙂