Jak to jest z nami? – „Chciałabym/chciałbym a jednak nie zrobię bo…..” – Odcinek 25

Dzisiaj jak zawsze spontanicznie. ☺ Ale nie będzie to odcinek wesoły. Raczej prowokacyjny….

Bo nie chciało mi się nic pisać, ale sprowokowały mnie dwie rzeczy: jedna z nich był post na fb, który teraz wkleję dla zobrazowania tej sytuacji:

odcinek 25

Zdjęcie pobrane ze strony fb Dobre wiadomości… Ale ja się cały czas zastanawiam, czy to są naprawdę dobre wiadomości, czy zupełnie odwrotnie. Bo dyskusja pod postem zakończyła się na cenie pasków Gucci – że 400 zł to super cena ☺ No właśnie… Jakie jest nasze zaangażowanie w wymianę poglądów w postach znajomych? Nijakie…. Bo lepiej polajkować posty ze zwierzątkami czy prank z wątpliwej śmieszności numerami …. PRAWDA?

Natomiast patrząc na ten obrazek – mnie jest samemu WSTYD. Bo ja sam wielokrotnie dokonywałem wyborów inaczej niż tak zwany ROZSĄDEK by podpowiadał. Nie jestem tutaj po to aby być SUMIENIEM kogokolwiek. Bo sam pierwszy kamieniem nie rzucę ☺ Ale wielokrotnie także rozmawiam i słyszę takie wymówki. Bo to są wymówki i należy przynajmniej przyznać się do tego. 

Zostawiając ten pasek znanej firmy ☺. Najlepszym przykładem dla mnie jest: nie mam na to kasy bo 350 zł aby kupić sobie coś wartościowego, co pozwoli mi poznać nowe rzeczy, rozwinąć się, zaimponować innym – RAZ  na miesiąc to dużo… Więc ja pytam: a ile wydałeś na ostatnia balangę tylko w piątek? (Bo w sobotę wydałeś drugie tyle… ale o to już nie pytam ☺ ). I tu następuje tzw, zapowietrzenie się… bo dociera informacja o sprzeczności własnego rozumowania. Ale jesteśmy tak skonstruowani, że w przypadku ataku na nas (a tak to odbieramy) szukamy innych wymówek. I nigdy nie chcemy się przyznawać do tego, że nasze rozumowanie nie jest najlepsze i będziemy się upierać przy swoim…

I trudno. Dawno już zrezygnowałem z dyskusji na ten temat i przekonywania ludzi, bo nie tędy droga. Jak sam się uprę to nikt mnie nie przekona. ☺ Więc po co przekonywać kogokolwiek? No sami szczerze odpowiedzcie na to? Czy jak macie swoje wytłumaczenie na coś to ktoś jest w stanie was przekonać? Nie . Nigdy. Bo każda próba dyskusji i przekonania powoduje, że „okopujemy się” na naszych pozycjach . Po pierwsze- kto będzie mi mówił co ja mam robić? (No nie? ☺ ) a po drugie: jest nam po prostu wstyd przyznać się przed kimś – a najgorzej przed sobą, że coś spieprzyliśmy…. No i to jest NORMALNE. 

Wszyscy tak mają, to jest odruch, zakodowane odruchy obronne i tyle. Nie moim zadaniem jest z tym walczyć bo ja też nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania.

Ale to, że ten obrazek na początku pokazuje jak potrafimy być nielogiczni, a z drugiej strony jak potrafimy uzasadniać w swojej głowie rzeczywiście NIELOGICZNE zakupy czy nasze ruchy  w sposoby super logiczne (wg nas) no to jest masakra. Przykład imprezy, czy telefonu czy straty czasu na oglądanie kolejnego odcinka serialu – no to jest klasyka ☺ Niestety wielokrotnie sam się tak usprawiedliwiałem a tak samo często słyszałem to od znajomych.

No i tu dochodzimy do drugiej rzeczy, która dziś mnie zastanowiła (niestety nie pierwszy raz – ale ja ciągle zdziwiony jestem)

Już abstrahując od tego, że widzę coraz mniejszy sens publikowania czegokolwiek w nadziei na reakcje ludzi, bo wiem że widzicie, ale ułamek obserwujących skłonny jest do jakiejkolwiek reakcji. Komentarz, lajk, buźka, cokolwiek….. Pytam o to za każdym razem jak widzę się z kimś na żywo, kto komentuje moje posty, tzn w rozmowie ze mną i do mnie że widział, super, podobało się….. wiec pytam dlaczego nie zostawił żadnego śladu pod postem? Bo ja widzę i mam statystyki do ilu ludzi docierają posty. I tu znowu mamy zmieszanie: aaaa. widziałem, ale coś tam… 

I dzisiaj właściwie na tym chciałbym zakończyć ten odcinek: NA PYTANIU- NA ILE DLA WAS WAŻNE SĄ RELACJE- REAKCJE – ODPOWIEDZI NA TO CO PUBLIKUJĄ WASI TZW. „ZNAJOMI”?

Bo ja zawsze staram się „wejść w buty innej osoby” i „poczuć się jak ktoś inny”. Co chce ktoś przekazać? Czasami może być to głupota…Czasami głupota dla nas, ale dla kogoś to bardzo ważna sprawa i super istotna… Ale czy nie uważacie, że KAŻDA informacja przekazana przez TAK ZWANĄ „ZNAJOMĄ” osobę zasługuje na uwagę? Specjalnie podkreślam TZW… Bo jeśli informacja nie zasługuje na waszą uwagę – to jaka jest to osoba znajoma? Taka jak miliony innych publikujących, których też posty uciekają nam…

A może dzięki znajomym nauczysz się czegoś nowego, może poznasz nowe umiejętności, może zrobisz coś czego nie mogłeś zrobić do tej pory? Może spójrz wtedy na ten obrazek z początku i pomyśl o priorytetach. Czy wolisz wydać kasę na gadżet? I usprawiedliwiać siebie przed sobą samym i rodziną? A może jednak wydać te same pieniądze na rozwój, nowe umiejętności, bycie bliżej z rodziną, ze znajomymi? A może te na pierwszy rzut oka, TAK NIEOCZYWISTE rozwiązania, spowodują jednak jakieś ZMIANY w życiu? 

Dlatego pomyślcie, czasami czy to duży problem polajkować komuś? A ona/on odwdzięczy się tym kiedyś? I wy też będziecie zadowoleni. Ile to kosztuje? NIC. PRAWDA? A może wpłynąć zajebiście na czyjeś samopoczucie, samozadowolenie, radość, zmienić jego podejście do życia, a może to ostatecznie wpłynie na wasze relacje???

Piszę to również (a może przede wszystkim) jako wskazówka dla  mnie. Bo ja też robię różne rzeczy, z którymi nie zgadzam się sam później…. Ale najważniejsze jest uczyć się jednak na błędach. Najlepiej na nie swoich błędach. Więc jeśli możecie uczyć się na błędach innych – to róbcie to. To będzie Was kosztowało mniej niż własne błędy.

I z tym przesłaniem (takim patetycznym) chcę was zostawić z waszymi przemyśleniami. A do czego was one doprowadzą – to już nie moja sprawa……