Każda zmiana musi wychodzić od nas (i dlaczego kobiety są w tym lepsze od mężczyzn) – Odcinek 26

odcinek 26

Czemu każda zmiana nas tak przeraża?

Ostatnio spotkałem się z kilkoma sytuacjami (zupełnie z różnych dziedzin życia), gdy usłyszałem od kilku mądrych ludzi – musimy zmienić postrzeganie ludzi jeśli chcemy cokolwiek zmienić – także w ich życiu. I mimo tego, że to wiedziałem że zawsze B2B jest jednak łatwiejszy niż B2C (możecie oczywiście polemizować z tym moim zdaniem 🙂 . chętnie wymienię się doświadczeniami ), to jednak uświadomiło mi to, że nie jestem jedyny, który tak to postrzega. 

Dziś na pewnej konferencji też to usłyszałem (że to gigantyczna praca nad ludźmi, aby przekonać kogokolwiek do czegoś ☺ , ale nie ma innej drogi!!!). Dlatego, że niektórych trzeba zawsze przekonywać, trzeba zawsze pokazać jakieś rozwiązanie aby to wyszło także im na zdrowie. I to mnie tak naprawdę ucieszyło i dało motywację do dalszego działania. Bo przyznam się, że ostatnio chyba zbyt często powtarzałem, że nie lubię już pracy z klientem indywidualnym (B2C) i że bardziej lubię gadać ze zwierzętami niż z ludźmi ;). TAK 🙂 ja rozmawiam ze swoim zwierzakami – wy nie?

A skąd się wzięło to zniechęcenie? Może zmęczenie materiału… Od 25 lat pracuje z ludźmi, zarówno prezentującymi bardzo duże biznesy jak i osobami prezentującymi siebie. I zawsze to uwielbiałem. Relacje międzyludzkie, rozmowa, kontakt, lunch, wino itp. Potrafiliśmy nawiązać w większości (bo nie zawsze się to udaje – wyjątek potwierdza regułę) dobre nici porozumienia. Zarówno biznesowo jak i prywatnie. Ponieważ takie jest ŻYCIE !!!

Życie to nie tylko biznes, życie to nie tylko praca, ale życie to TEŻ nie tylko prywatne sprawy. To skomplikowane – jak wszystkie nasze działania codzienne przenikają się razem. Idziemy do pracy, spotykamy znajomych, wykonujemy nasze zadania, dzwonimy do rodziny, spotykamy nowych ludzi, którzy opowiadają nam o swoich problemach, jemy posiłki z klientami (choć nigdy nie lubiłem tego określenia – klient…. ). Bo tak naprawdę spotykamy się z coraz to nowymi ludźmi, którzy albo chcą czegoś od ciebie albo ty chcesz czegoś od nich. Zresztą, nie tylko nowi ale i ci co są od dawna też zawsze czegoś będą chcieli.. I TO BARDZO DOBRZE. Bo zauważyłem, że jak nikt niczego nie chce od człowieka, to ta osoba czuje się niepotrzebna. Tak często dzieje się jak przechodzimy na emeryturę. Bo całe życie aktywni zawodowo, potrzebni, coś robimy i nagle ……. Ups… nie ma obowiązków, brak kontaktów z ludźmi, którzy utrzymywali że „zawsze i wszędzie”, ale teraz nie mają czasu bo oni są jeszcze aktywni zawodowo. I apatia i do widzenia….

Ale u mnie droga na cmentarz jeszcze będzie długa 😉 Bo mi się CHCE. Mam chęć do życia, do podejmowania nowych wyzwań, bo kocham i jestem kochany (i wobec NIEJ mam dalekosiężne plany;) ), mam mnóstwo pomysłów i wiem, że to zrealizuję. Bo dlaczego miałbym nie zrealizować??? Bo ktoś z otoczenia powiedział, że nie dam rady. Ile razy tak mieliście? Idziecie cali radośni do znajomych lub rodziny, z super pomysłem i entuzjazmem. Chcecie się właściwie pochwalić, że macie nieziemski pomysł i zrobicie to.. I co? W większości słychać: Oszalałeś? Siedź gdzie siedzisz. Źle ci? A jak się nie uda? Na pewno ci się nie uda… Widzisz, wujek Heniek kiedyś też o tym myślał i mu się nie udało. A ciocia Renia to nawet kiedyś chciała rzucić pracę…. Ale nie rzuciła……  No i co? Po takim ‘wsparciu” najbliższych zaczynasz się zastanawiać – rzeczywiście, oni myśleli i chcieli spróbować i im się nie udało… To i mnie też się nie uda…..

I ile razy taki wartościowy człowiek i super pomysł nie wypalił bo posłuchał ludzi, którym NIE ŻE SIĘ NIE UDAŁO ale ci ludzie nigdy NIE ZACZĘLI NAWET PRÓBOWAĆ. 

I tu jest przyczyna. Musisz zacząć DZIAŁAĆ. Mówiło się kiedyś, że dobrymi chęciami to jest piekło wybrukowane. A dobry pomysł to zrealizowany pomysł. I cały czas powtarzam, że te mądrości ludowe i przysłowia mają bardzo mocne podstawy. I tu niestety brutalnie: jeśli NAPRAWDĘ chcesz coś osiągnąć to nie możesz słuchać rad osób, które nie osiągnęły tego o czym TY marzysz. Inaczej nie wróżę sukcesów – „max to kaczka co może z ciebie być”. 

Bo aby dojść do czegoś trzeba czasami wsparcia i to mocnego. Życie to nie bajka, będą przeszkody i to pewnie więcej niż sukcesów. Ale jeśli patrzysz na osoby, które osiągnęły to co ty chcesz mieć – to naśladuj ich. Nie trzeba wywarzać już otwartych drzwi. I jeśli pokonujesz te przeszkody – osiągniesz swój cel.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo zbyt często widzę sytuacje, że ktoś jest super zmotywowany do działania i ma chęci aby coś zrobić. I poszedł pochwalić się rodzinie i znajomym…. I klops. Bo on pierwszy miał szanse osiągnąć więcej niż ktokolwiek z jego otoczenia. Ale u nas jest to częstsze, że otoczenie zamiast pójść z nami razem jeszcze „ciągnie” nas za nogi w dół. Ale jest to normalne, nie chcemy zawieźć najbliższych, stać się pośmiewiskiem (bardzo często jak zaczynamy iść pod prąd – to wstydzimy się opinii otoczenia). Ale pamiętajmy, że to nie nasze otoczenie da nam kasę. Tylko sami musimy o to zawalczyć. I właśnie często przegrywamy bo liczymy się z opinią innych ludzi. A tak naprawdę nie robisz niczego dla innych A TYLKO I WYŁĄCZNIE ROBISZ WSZYSTKO DLA SIEBIE. I TYLKO DLA SIEBIE. I walić to co inni myślą.!!!!  Bo nikt nie ma prawa ciebie oceniać. Bo nikt nie wie jaką drogę przeszedłeś i jakich wyrzeczeń albo wyborów musiałaś dokonać.

A teraz wrócimy do podstawowej zmiany. Bo aby się COŚ zmieniło – to musisz COŚ zmienić. Prawda? Bo jeśli robisz wciąż to samo – to jak możesz oczekiwać innych rezultatów? Ale to TY musisz się zmienić, a właściwie zmienić swoje postrzeganie otoczenia. My jesteśmy zamknięci na zmiany. Wynika to z niewłaściwie pojętego poczucia bezpieczeństwa. Wydaje się nam, ze zmiany nie są dobre. Bo nie wiemy co przyniosą. A nasze dotychczasowe życie, jakie by nie było, to przynajmniej jest znane. Ludzie nawet jak mają niewiele to boją się zmian, aby nie stracić tego co mają. I wolą zostać w tym „Matrixie” bo nie wiadomo co będzie jak połkną pigułkę i otworzą się na nowe. Ale mam złą wiadomość: JEDYNA PEWNĄ RZECZĄ NA TYM ŚWIECIE JEST ZMIANA. No i śmierć. Bo wszyscy umrzemy… I nie ma dziś ani pewnej pracy, ani pewnych pieniędzy, ani żadnej innej stabilizacji. Takie czasy 😉

Ale jedni się nie chcą zmieniać. I nie wszyscy się zmienią. I wiadomość jest taka, że nie wszystkim można pomóc…. Obserwuję od kilku lat zmiany kobiet w nastawieniu do życia. I stąd moje wnioski, że kobiety lepiej adaptują zmiany, łatwiej im przychodzą konkretne decyzje, mniej się wahają. Nie są to wyniki badań naukowych a jedynie moje subiektywne spostrzeżenia. Ponadto kobiety są bardziej otwarte na inne kobiety i rozmawiają ze sobą. DUŻO. ROZMAWIAJĄ. Nic tak nie wzmacnia zaufania do drugiej osoby, jak podobieństwo na różnych płaszczyznach. I możliwość wygadania się, opowiedzenia o swoich sprawach. Zwierzenia się komuś. Umiejętność słuchania to prawdziwy skarb.

„Bo kiedy mówisz, powtarzasz tylko to czego się wcześniej dowiedziałeś. Kiedy słuchasz, możesz nauczyć się czegoś nowego” – podobno to słowa Dalajlamy….


Nie wiem, nie weryfikowałem, znalazłem w internecie, ale mi się spodobało 🙂

Kobiety decydują dziś o większości spraw zakupowych. Tak raczej było zawsze, tylko mężczyźni nie chcieli o tym głośno mówić. Oczywiście nie chcę generalizować, bo znajdą się zawsze zwolennicy i przeciwnicy każdej tezy. Ale to mój blog i ja tu piszę 🙂 A dyskutować i rozmawiać zawsze warto. I nawet zachęcam do tego. W komentarzach 🙂

Faceci zawsze byli wykonawcami, chociażby najprostsze zakupy: idę do sklepu, ale mam przygotowana listę zakupów… Hahaha. Kupię sobie coś przy okazji, ale spróbuj zapomnieć czegoś z listy.. Hahahahah. To stało się już dawno, ale nie zauważyliśmy tego. A dziś? Trzeba by było coś odwracać, kombinować. A po co? Okazało się, że jest dobrze. Bo zawsze tak było. Myślę nawet, że kobiety musiały wreszcie bardziej zdecydowanie wziąć się za podejmowanie decyzji, szybciej się zaadaptowały do zmieniających się warunków społecznych. Kobiety na pewno też boją się zmian i muszą mieć poczucie bezpieczeństwa, ale ileż to razy w historii podczas wojen i tak musiały radzić sobie same i podejmować wszystkie decyzje. Więc robią to i teraz. Bo jedynym sposobem na uzyskanie poczucia bezpieczeństwa jest zadbanie o nie samej. I to się dzieje. Kobiety aktywizują się, zrzeszają w klubach, których jest mnóstwo. Organizują warsztaty, speeche motywacyjne i power camp. A muszę przyznać, że nie znam podobnej organizacji skupiającej tylko mężczyzn.

Nie możemy żyć i kurczowo trzymać się czegoś. Nie namawiam oczywiście do jakiś zwariowanych kroków (a może się uda), tylko raczej do obserwowania tych, którzy osiągnęli coś co my byśmy chcieli. I do pewnej bezczelności w życiu. Bo pomaga w kontaktach. I jeśli już my zmienimy nasz sposób myślenia i postrzegania świata – to zobaczycie: będzie jak w Matrixie. Początkowo ciężko, bo nowa sytuacja ale zaczniecie widzieć inaczej. I widzieć innych (spoza dotychczasowego otoczenia), którzy myślą i działają tak jak wy chcecie. Więc okaże się, że nie jesteście sami, macie nowe otoczenie, i ci ludzie też czasami na przekór przeszłości, wyrwali się i działają i robią to o czym marzyli. A mówiono im, że się nie uda. I wtedy przychodzi NAJTRUDNIEJSZE.

Nie unikniemy tego niestety ponieważ 80% społeczeństwa myśli niestety o lękach i stratach niż działaniu i zmianach. I to też nie są to żadne badania, ale moje obserwacje. Mogą się mylić o kilka procent 🙂 A my musimy podjąć jednak ,według mnie próbę wyrwania naszych ziomków z ich Matriksa. To jest moje zdanie na ten temat, że każdy kto osiągnął  swoje cele i to na przekór innym, musi przekonać dotychczas nieprzekonanych, ze im także się uda. Bo jeśli tego nie będziemy robili, to nasze społeczeństwo cały czas będzie żyło w zabobonach i lękach. A jest mnóstwo ludzi i instytucji, którym jest nawet na rękę, że ludzie się boją. A musicie pamiętać:


„MOŻESZ WSZYSTKO TYLKO PRZESTAŃ SIĘ BAĆ”. – cytat z książki Agnieszki Rylik „Nokaut. Historia bokserki”  

Każdy ma lęki i obawy. Człowiek, który twierdzi, że się nie boi jest głupi. Ale nasze lęki nie mogą nas ograniczać ani nas więzić. Gdyby nie przełamywanie strachu i działanie pewnie dalej siedzielibyśmy w jaskiniach. Aby wyjść ze swojej jaskini musisz przestać się bać co powiedzą inni jaskiniowcy i jak będą cię straszyć, że zginiesz.

Zawsze byłem zwolennikiem działania ze znajomymi. Bo jak się znamy to wole działać ze znajomym a nie z całkiem obca osobą. To kwestia zaufania i dotychczasowych kontaktów. Bo jeśli znajomy mi pomógł, to ja też mogę pomóc znajomemu. Jednak wiele osób dziś traktuje takie propozycje wspólnych przedsięwzięć jako „podstęp”. Coś odemnie na pewno chce. Na pewno zarobi na mnie. Niemożliwe, to pewnie oszustwo. Bo nikt nigdy do tej pory im tego nie zaproponował, słyszeli mnóstwo obiegowych historii o Yetii i Smoku wawelskim. Wierzą w to, bo znajomy im opowiedział….. A my jesteśmy tacy, że łatwiej wierzymy w opowieści, których nie możemy zweryfikować i opieramy się tylko na ogniskowych historiach bo nas to nic nie kosztuje. Możemy „łykać jak pelikany” wszystko co nam się powie bo zostało zasłyszane od kogoś albo z tv lub internetu. I „łykamy” wszystkie bzdury z telewizji, reklam, sieci bo tam powiedziane albo napisane TO MUSI BYĆ PRAWDA. 🙂

Dziś aby coś sprawdzić nie dzwonimy do znajomych, którzy maja taki samochód, taki telewizor albo pojechali na wycieczkę albo używają czegokolwiek innego – tylko w większości siadamy przed komputerem i szukamy opinii w sieci….No „pelikany”….. 

A tam siedzą „trolle” produkujące odpowiednie opinie na temat wszystkiego. To jest przemysł. No ale jak widzę 40 pozytywnych opinii na temat tego co CHCIAŁEM zobaczyć – to biorę…. Bo to jednak 40 opinii a nie jakaś opinia 1 znajomego, który ma taka pralkę. Ale pewnie prawdy nie powie…

Smutne. Ale właśnie dlatego sądzę, że musimy rozmawiać i przekonywać. Bo to wymaga czasu, ale w końcu – sukces. Znajomy dzwoni po 6 miesiącach rozmów i mówi: Ty, to rzeczywiście jest dobre. Ty, to rzeczywiście działa. I oczywiście nie dlatego, że kupił coś od ciebie, ale kupił od kogoś innego, ale otworzył się na coś nowego.  O to jest ok. Bo rzeczywiście relacje między ludzkie cierpią bardzo często z powodu wiązania się jakimiś transakcjami handlowymi. To nawet niszczy znajomości jeśli zaczniesz sprzedawać znajomym swoje produkty czy usługi. Namawiam nawet : NIE SPRZEDAWAJCIE NICZEGO SWOIM ZNAJOMYM 🙂 To będziecie mieć znajomych. Jak zaczniecie sprzedawać – kontakty się raczej oziębią. I nigdy nie przekonujcie na siłę. Bo nic tak nie utwierdza kogoś przy swoim jak przeciwne argumenty drugiej strony. Mieliście tak? Im bardziej kogoś przekonujecie, to ta osoba zawsze zostaje przy swoim. Bo mojsze jest lepsze niż twojsze 😉

Rozmawiajcie ze znajomymi o tym co robicie, czym się zajmujecie, pokazujcie rzeczy, w które wierzycie i mówcie o tym wszystkim. I jak do tego doszliście. Bo nie możesz się wstydzić tego czym się zajmujesz. Nie możesz zwracać uwagi na opinie innych, którzy nie wiedzą co robisz i nie znają twojego produktu. Bo jeśli się wstydzisz, to znaczy że sam w siebie nie wierzysz ani nie wierzysz w swoją firmę. I wtedy powinieneś poszukać innego zajęcia. I oczywiście to też jest rozwiązanie. Bo lepiej rozstać się z tym czego nie czujesz niż tkwić w tym. I myślę, że kobiety częściej i szybciej podejmują takie decyzje. 

Kobiety rozmawiają, ze sobą, słuchają, same używają garnków, termomiksa, szminek itd itp. I rozmawiają o tym i jak sprawdza się w ich życiu. I to jest najlepsza rekomendacja dla innych kobiet. I myślę, że to jest przyszłość. Zaufanie do produktu, który używa ktoś kogo znam. Nie jakiś amerykański aktor, czy piosenkarka których można zobaczyć tylko w telewizorze. Tylko mój znajomy, z którym razem jechałam dziś windą. W innych krajach to działa. Więc mam nadzieję, że u nas też do tego dojrzejemy. 

Zmiany są dobre. Ja tak uważam. Ale żeby móc coś zmienić to trzeba przede wszystkim mieć marzenia, być otwartym, poznać różne możliwości i zdecydować się. Wiele osób tego nigdy nie zrobi. Ale czy to jest powód abyś ty także niczego nie zmieniała w swoim życiu.? O ile masz marzenia. Bo jeśli masz marzenia i zdecydujesz się że osiągniesz swój cel – to masz wszystko. Podobno ludzie przed śmiercią żałowali tylko że nie podróżowali więcej, że nie spędzali więcej czasu z bliskimi, że nie poznawali nowych rzeczy. Podobno nikt przed śmiercią nie żałował, że za mało czasu spędzał za biurkiem. A czasu mamy tyle ile mamy. Jak się odkłada na później – to później może nigdy nie nadejść. Zmiana zależy tylko od Ciebie.