Komunikacja – co mówimy a co słyszą ludzie – Odcinek 10

Komunikacja

Bardzo długo zabierałem się do tego postu… Chyba właśnie dlatego, że mam coś do powiedzenia, chciałbym wam coś opowiedzieć ale nie wiem jak to zrozumiecie… Bo pomimo tego że komunikujemy się werbalnie od dziecka, na piśmie też od dziecka, ale trochę starszego – to na pewno wiele razy zdążyło się wam powiedzieć: ty mnie nie rozumiesz!!! I to już jest sukces jeśli powiedzieliście to i daliście drugiej osobie pewien komunikat. Który ona przyjmie albo nie ale większość z nas wie że się nie rozumiemy i odchodzi z takim poczuciem a druga osoba zupełnie nie wie o czym mówiliście i zostaje ze swoim obrazem tego co się wydarzyło.

Także komunikacja – bardzo dobrym przykładem jest komunikacja miejska: tu w prosty sposób chodzi o to aby dostać się z punktu A do punktu B. Może czasami z przesiadkami ale jednak do celu. I w życiu chodzi też o to samo: żebyśmy osiągnęli swój cel i przekazali naszą myśl komuś innemu. Powinno to być proste bo życie jest proste tylko my sami sobie to komplikujemy. Bierzmy przykład z dzieci, które nie myślą jeszcze wyuczonymi schematami ale maja otwarte umysły i postrzegają świat inaczej niż dorośli. No oczywiście nie we wszystkim te dzieci należy naśladować bo nie namawiam żeby w trakcie rozmowy wysypać komuś wiaderko piachu na głowę… 😉

Natomiast zła informacja jest taka, że nikogo nie interesuje co ty masz do powiedzenia. Jesteśmy tak skonstruowani, że skupieni jesteśmy na własnym JA. Mamy swoje problemy, myśli, doświadczenia, otoczenie, wzorce, stresy itd. W tej całej pętli która kręci się w naszej głowie nie chcemy dodatkowych problemów, którymi zawracają nam głowę różni ludzie. Jesteśmy bombardowani informacjami ze wszystkich stron: żony, mężowie, dzieci, sąsiedzi, tv, internet, fb. Wszyscy coś od nas chcą. I ty dobrze o tym wiesz w momencie jak ktoś chce ci coś przekazać, poinformować, sprzedać. Natomiast całkowicie o tym zapominamy w momencie jeśli to MY chcemy kogoś zainteresować, opowiedzieć mu o czymś, sprzedać coś.

Wiele razy spotkałem się na szkoleniach, spotkaniach, konferencjach że wszyscy słuchają jednej osoby natomiast rozumieją ten przekaz wielokrotnie zupełnie inaczej. I szkoda, że nie zadają pytań w trakcie spotkania (dlaczego to zupełnie inny temat i o tym może kiedyś) ale po spotkaniu czy zebraniu w trakcie rozmów pytają się nawzajem: czy to było tak? kiedy? co? o co chodzi? 😉 🙂 Zapamiętują inaczej daty, stwierdzenia, wydarzenia… Pomyślcie ile razy mieliście takie własne obserwacje ale i odczucia, że pamiętaliście przekaz zupełnie inaczej od kolegów którzy siedzieli obok. I to nie była akurat wina poprzedniego wieczoru integracyjnego 🙂 🙂 Wiec dobrym sposobem jest po pierwsze dopytywać się a po drugie zrobić podsumowanie z najważniejszych rzeczy. Czasami nawet poprosić rozmówce żeby sam powiedział jak mnie zrozumiał. Będziecie zaskoczeni ile razy spotkacie się z tym, że zrozumieli was zupełnie inaczej niż chcieliście to przekazać. 🙂

Nie twierdzę, że ja potrafię się komunikować wyśmienicie ale wciąż się uczę. Uwielbiam spotykać się z ludźmi i rozmawiać. Tak po prostu rozmawiać i słuchać też co mają do powiedzenia. Bo rozmowa to dialog i chodzi o to aby obie strony były zadowolone. Bo zadowolone osoby które nawiązały nić porozumienia teraz dopiero mogą zacząć się komunikować i przekazywać sobie informacje, które druga strona zechce przyswoić.

Ile razy zdążyło się że jesteśmy w towarzystwie i bryluje jedna osoba, która dominuje i nie da dojść do słowa innym osobom. A nawet jak ktoś zacznie mówić to i tak przerwie jakąś kolejną swoją historią. W pewnym momencie przestajecie zwracać na nią uwagę bo po pierwsze staje się to nudne a po drugie wy też chcecie coś powiedzieć a niedopuszczenie do głosu sprawia że czujecie się odsunięci i lekceważeni. Smutne i przykre. Ale ja się nie dziwie tej osobie która tak gada: bo ona jest skoncentrowana na sobie i inni jej nie interesują. To jest naturalne. Ma taka potrzebę i ją realizuje. Dlatego też spotkania przeradzają się potem w spotkania w podgrupach, które się jakoś do siebie dopasowały.

Piszę to bo sam chce otworzyć sobie oczy na normalne rozmowy z innymi z których coś wyniknie, coś pozostanie, coś zapamiętamy. Bo warto rozmawiać ale pamiętając o swoim rozmówcy. Przekonałem się wielokrotnie o czym mówią niektórzy trenerzy i znajomi: aby coś dostać trzeba najpierw coś dać. Jak na polu: najpierw zasiejesz, potem zbierzesz (to może jest takie trywialne ale takie obrazowe) Czasem lepiej dać się wygadać komuś, wysłuchać, pamiętając o tym że pewnie tez ma mnóstwo spraw na głowie które są dla niego o niebo ważniejsze niż nasze wywody. Nasze sprawy są bardzo ważne ALE TYLKO DLA NAS. Warto o tym pamiętać a będziemy się komunikować o wiele skuteczniej. I dotyczy to wszystkiego, nie tylko spotkań biznesowych, sprzedaży ale całego naszego życia, w sklepie, w metrze, na ulicy,. Nie komplikujmy sami sobie tego co jest proste.

I na koniec: szacunek dla każdego, także dla rozmówcy zawsze i zawsze. Ponieważ tak jak traktujecie innych, świadczy to o was ale także wróci do was jak karma. Brak szacunku wróci w postaci braku szacunku do waszej osoby. Generalnie zawsze namawiam do traktowania innych tak jak chcielibyście sami być potraktowani.

Na koniec słowo do sprzedawców: nie starajcie się zamknąć sprzedaży od razu i za wszelką cenę. Czasami to przynosi odwrotny skutek. Bo i tak w komunikacji najważniejsze są relacje. Nie wciskajcie produktów, opowiedzcie swoja historię i pozwólcie każdemu podjąć decyzje. Nie każdy produkt jest dla każdego. Biznes tez nie jest dla wszystkich. Jak czasem waszym przekazem – jest interesujący ale tylko dla was. Wasz produkt tez jest ok, ale na początku tylko dla was. Wiem że właściwa komunikacja potrafi to zmienić i życzę aby zawsze dojeżdżać z punktu A do punktu B jak najprościej. 🙂