O hejcie i dlaczego chamstwo trzeba tępić – Odcinek 22

O hejcie i dlaczego chamstwo trzeba tępić – Odcinek 22

Ten odcinek będzie trochę inny niż wszystkie poprzednie. Starałem się pokazywać do tej pory same pozytywne zjawiska i dobre strony. Jednakże czasami sytuacje, których jestem świadkiem tak mnie irytują, że nie mogę ich pominąć. Może dzisiaj spowodowała to walka bokserska Krzysztofa Głowackiego i niewiarygodne chamstwo w ringu, nieczysty cios łokciem, pozasportowe zachowanie przeciwnika Głowackiego. Specjalnie nie wymieniam jego nazwiska bo powinno zostać zapomniane. Ten gość pokazał że jest szmaciarzem i bez honoru. A jego uśmiechy i zachowanie po walce: w dobie telewizji, powtórek, kamer i nagrań – cały świat widział co się stało więc nie zasługuje na żaden szacunek ani jako sportowiec ani jako człowiek.

Całe życie byłem bardzo ugodowy. Mama zawsze mi powtarzała, żebym się nie kłócił, żebym odpuszczał, żeby ustępować „dla świętego spokoju”. Tak nas uczy to nasze otoczenie. Od dziecka. Zawsze: „nadstaw drugi policzek”, „co się będziesz z koniem kopać”, „ustąp głupiemu” Mieliście to? Ja nigdy nie słyszałem, żeby ktoś uczył dziecko –oddaj mu!!!, przywal mu wiaderkiem w piaskownicy!!!. Może później, w zaciszu domu, gdy nikt nie słucha może trafiają się rady: następnym razem jak cię ktoś kopnie to mu oddaj; po co ja ci jeść daję, nie umiesz sam tego załatwić??? Prędzej rodzice idą do innych rodziców czy szkoły i robią tam awanturę na „poziomie dorosłych”

I tak rośniemy w tej podwójnej „moralności”. Bo z jednej strony jesteśmy przekonani o swojej racji i czujemy się pokrzywdzeni, a z drugiej otoczenie powstrzymuje nas od wyrażenia naszych racji i czekamy bo ktoś powinien załatwić sprawę za nas. Bo my nie powinniśmy, bo nie wypada się kłócić. I tak właśnie chowamy głowę w piasek. Bo jak pamiętacie, z dzieciństwa tzw wymierzanie sobie samemu sprawiedliwości raczej chyba nie wychodziło na dobre. Ktoś was zaczepił, uderzył, odwinęliście się i co? To na was potem spada cała wina, bo ten co zaczepił dostał w odwecie i poleciał się poskarżyć. A prawda jest taka, że słuchają tego co płacze i skarży a nie tego co walczył o swoje i wymierzył sam sobie sprawiedliwość.

A zawsze też powtarzali: sprawiedliwość zwycięży. Oglądając filmy o kowbojach i dobrych wróżkach tak faktycznie było. Ale okazuje się, że życie to nie bajka ani nie film fabularny. Dziś patrząc na to, nie jestem taki pewien tej maksymy. Za dużo widziałem historii, że sprawiedliwość jednak nie zwyciężała. I że pokrzywdzeni wcale nie wychodzili wygrani na końcu a wprost przeciwnie – doznawali jeszcze większej krzywdy, bo także moralnej. Więc z perspektywy czasu hasło: sprawiedliwość zwycięży jest raczej wezwaniem do chowania głowy w piasek i czekania jak się sytuacja rozwinie, może ktoś zrobi coś za nas. I najczęściej mówią to ludzie z naszego otoczenia, którzy nigdy na nic nie zareagowali ani niczego zbyt nie osiągnęli.

A dzisiejsze czasy promują jednak bezczelność i chamstwo. Ten kto głośniej krzyczy, oczernia innych, opowiada wszędzie swoją historię, która staje się prawdziwszą prawdą, nakłania innych do słuchania swoich racji tyle razy aż wreszcie uwierzą, że tak pewnie było, staje się wygrany. Dziś nie działa rada: poczekaj, oliwa sprawiedliwa…. Jeśli nie zareagujesz i będziesz czekał – jesteś przegranym.

Jeszcze kilkanaście lat temu było inaczej, nie tak anonimowo jak dziś w dobie internetu, kiedy ludzie czują się coraz bardziej bezkarni bo niby nie do namierzenia. Oczywiście nie stało się to z dnia na dzień. To jest proces, który trwa i niestety jest na to ogólne przyzwolenie. Mamy na to przykłady codzienne, także z góry, z polityki, ze strony osób, które powinny stać na straży moralności. Dziś cytat: „jak cię złapią za rękę, mów że to nie twoja ręka” nabiera zupełnie innego znaczenia. Jak mówił to Cichy ( Jarek Jakimowicz ) w „Młodych wilkach” było to nawet śmieszne, ale dziś nawet jak coś jest na taśmach, nagrane, to i tak ludzie potrafią udowadniać, że jest inaczej.

Dla mnie takim pierwszym przykładem, że wszystko i za wszelką cenę był chyba gol Maradony zdobyty ręką. Sport kiedyś był uznawany za walki bohaterów, osób nieskazitelnych, wzorów do naśladowania. Dziś jak widać, nic z tego nie zostało. Doping, faule, nieczyste zagrywki na polu i jeszcze gorsze wśród działaczy. Po co? Aby zachować pozycję, zdobyć pieniądze, sławę. ZA WSZELKĄ CENĘ. Od dawna znane jest: po trupach do celu. Pewnie było tak zawsze. Ale dziś jest to coraz bardziej widoczne bo jest szeroki dostęp do informacji. Internet, stacje telewizyjne, youtube, smartphony i prywatne zdjęcia czy transmisje. Nie da się nad tym zapanować ani tego wszystkiego ocenzurować. Chociaż, może tylko dziś mi się tak wydaje. Nauka idzie tak szybko do przodu, że ja za tym nie nadążam. Pewnie są już techniczne możliwości, co pokazują w Chinach czy Rosji gdzie mają własne zamknięte sieci i ograniczają wpływy facebooka czy google. Można? Można. Więc niedługo cenzura może zostanie wprowadzona na wszystko bo tak łatwiej kontrolować.

A czemu jeszcze tego nie ma? Bo dziś jeszcze pewnie byłby na to zbyt duży opór społeczny. Tam gdzie jest kontrola nad ludźmi jest to już wprowadzone oficjalnie. W innych krajach tzw demokratycznych też jest wszechobecna inwigilacja, ale jeszcze nie tak otwarcie się o niej mówi. Ale i tak nowoczesna technologia potrafi znaleźć i gromadzić wszystkie dane o nas czy tego chcemy czy nie. A raczej chcemy bo wyrażamy na to zgodę: na zgody na marketing, na portalach, w telefonach, w hotelach, jesteśmy filmowani na ulicach, w sklepach, autobusach. Wszystko ze względu na nasze bezpieczeństwo. Tak jest to tłumaczone….. Prawda? Ale spróbuj poprosić o jakiekolwiek nagrania, żeby w czymś sobie pomóc jeśli rzeczywiście nasze bezpieczeństwo zostało zagrożone…. Hahaha….  Tyle zgód, wymogów i ograniczeń. Więc po co to jest? Tylko, żeby nas kontrolować a nie dla naszego bezpieczeństwa.

Wyrażamy na to zgodę, poddajemy się temu, chowamy głowy w piasek… Bo jakoś to będzie, w imię poprawności politycznej, obyczajowej (bo inaczej nie wypada, a co na to sąsiedzi powiedzą). I tak nie wiadomo kiedy będzie się to pogłębiało. A zaczyna się od podstawowych spraw i naszych codziennych sytuacji. Od dawania przyzwolenia na zachowania na ulicy, w autobusach, w barach, w pracy i w domu. Kiedy widzimy agresywne zachowania, kiedy spotykamy się z obrażaniem ludzi i oczernianiem, kiedy tolerujemy to (bo to nie nasza sprawa). A ta sprawa zaraz może stać się nasza, albo podobna sytuacja dotknie nas i nie spowoduje wtedy żadnej reakcji innych ludzi – bo to nie ich sprawa….. Smutne co? I wtedy zaczniesz się zastanawiać: jak oni mogli nie reagować kiedy mnie obrażano, znieważono, opluwano….. Kiedy MNIE to robili? A kiedy IM to robili to zareagowałeś?

Szacunek za szacunek

Ale żeby nie było tylko czarnowidztwo – jest nadzieja 😊. Bo lepiej nie będzie. Lepiej już było. Ale są ludzie, którzy nie chcą siedzieć cicho. I całe szczęście. Bo hejt był zawsze. Kiedyś nazywał się inaczej, ale był zawsze. Znieważano ludzi, dzieci w szkołach, klasach, na podwórkach. Później w pracy, w otoczeniu itp. Ale nigdy nie miał takiego zasięgu jak dziś. I nigdy hejterzy nie czuli się tak bezkarni jak dziś. Bo uważają, że napisać można wszystko i bez konsekwencji. Najgorsze, że ośmieleni tym, uważają, że zrobić można wszystko i nie odpowiadać za to. I nawet ich rozumiem. Bo bardzo rzadko ktoś odważy się im przeciwstawić. Ale zdarzają się tacy, którzy nie mówią: E tam, niech sobie gada, jakoś to będzie, przecież ja wiem jak było naprawdę.

Bo konsekwencje pobłażania czasami bywają bardzo złe. Rozpuszczona plotka i niedemontowana może narobić strasznego bałaganu. Jeśli w porę nie zareagujecie, czasami można nie powstrzymać lawiny. A jedynym batem na hejterów jest konfrontacja. Stanięcie twarzą w twarz. Wtedy robią się malutcy. Bo o swoje trzeba walczyć. I najważniejsze, że można walczyć i można wygrywać. Tylko trzeba ZAREAGOWAĆ. Jak ze wszystkim: trzeba DZIAŁAĆ. Wtedy jest sukces. Bo 99,9% hejterów i naszych oponentów nie potrafi przyznać się przed nami do tego, że nas oczerniają. Musicie tylko raz to zrobić i zobaczycie jak to działa.

Ja to wiem bo widzę i całe szczęście, bo ja i moje otoczenie reagujemy i nie jesteśmy obojętni. Bo spotykają nas różne sytuacje i oczernianie. Dlatego wiem, że w takiej sytuacji jeśli ty nie zareagujesz i nie zaczniesz walczyć o swoje, inni tylko pokiwają głową i pomyślą : pewnie coś w tym jest, skoro nie reaguje. Wiadomo, że do pewnych decyzji trzeba dojrzeć i warto mieć oparcie wśród otoczenia. Bo samemu jest ciężko. Ale warto być sobą. Bo żyjesz dla siebie. Jesteśmy samolubami i to trzeba sobie uświadomić i zaakceptować. Że każdy walczy o siebie i jest to naturalne. Ale ponieważ inni walczą o siebie to ty też MASZ PRAWO walczyć o siebie. Nawet jak innym się to nie podoba. Ale walić to… Nie musi się podobać innym. Bo to twoje życie a życie masz tylko jedno. Życia nie przeżyjesz – to jest pewnik. Więc żyj tak żebyś niczego nie żałował. Bo przeszłości nie zmienisz.

Jedyne co możesz zrobić to reagować. Tu i teraz. Nie jutro, nie kiedyś. TERAZ. Bo jutra może nie być, jeśli nie zrobisz czegoś TERAZ. Wiem, że to trudne zrobić to pierwszy raz i przeciwstawić się komuś czy czemuś. Trzeba zwracać uwagę awanturującym się w autobusach i na ulicy, zaczepiającym innych. Trzeba mówić co się myśli, nawet jeśli to innym nie pasuje. Jeśli ciebie szanują to zrozumieją, jeśli nie zrozumieją – to nie warto się z nimi zadawać. I warto tak robić bo to jest także test dla twoich znajomych – sporo z nich się wykruszy kiedy to zrobisz, kiedy zaczniesz mówić co myślisz ani co chcą oni usłyszeć. Ale w tym przypadku to lepiej: tu liczy się jakość a nie ilość. Bo tych pseudo- znajomych nie warto mieć przy sobie. A zawsze lepiej wiedzieć na kogo możesz liczyć. Prawda jest taka, że nie jesteś dla wszystkich i nie każdy jest dla ciebie. Dlatego gdy znajdziesz osoby, z którymi możliwa jest prawda, czasami szczera do bólu – to jest tak wyjątkowe: będziesz wiedział, jak jest to cenne.

Hejt i chamstwo zaczyna się zawsze tam i wtedy, kiedy jest na to przyzwolenie. Tak jak i na wyśmiewanie się z ludzi i ich obrażanie. Wiadomo, że człowiek o dużej pewności siebie nie zniży się do tego. Bo nie musi. Obgadywanie, poniżanie i wyśmiewanie jest domeną frajerów, ludzi którzy nic nie osiągnęli i niewiele sobą reprezentują. Dlaczego? Bo to jest jedyna droga dla nich, żeby zabłysnąć i brylować. Nie potrafią niczego, więc czym mogą zainteresować innych? Tylko odwracając uwagę od siebie i wyśmiewając albo oczerniając innych. Jeśli tolerujesz w swoim otoczeniu takie osoby możesz być pewnym, że  gdy ciebie nie ma, ty też jesteś obiektem drwin i złośliwości. Smutne? Tak. Ale prawdziwe. Każdy tego doświadczył. Pytanie tylko czy czegoś to nauczyło? Czy dalej tolerujesz takie osoby czy odciąłeś je od siebie? Czy coś ZROBIŁEŚ, ZAREAGOWAŁEŚ?

Nigdy nie jest za późno aby zacząć. Być sobą. Walczyć o siebie. Walczyć z chamstwem, z oczernianiem, reagować. Będzie trudno. Bo wielu ludzi nie lubi lepszych od siebie, bardziej pracowitych, zdecydowanych. I próbują sprowadzić ich do swojego poziomu zamiast równać do góry. Ale właśnie na przekór im, nie można się dać sprowadzić do roli tłumu i przyklaskiwać. Bo tam na dole jest tylko hejt, chamstwo i brak rozwoju. A możesz być sobą. Jeśli tylko NAPRAWDĘ tego chcesz i ZACZNIESZ to robić. Wiadomo, że są obawy i jest strach. Zawsze jest i każdy się boi. Strach przed wyjściem ze swojej strefy komfortu, przed zmianami. Ale wszystko jest możliwe.

„MOŻESZ WSZYSTKO – TYLKO PRZESTAŃ SIĘ BAĆ”.*

NOKAUT

*cytat z książki „Nokaut. Historia bokserkiAgnieszka Rylik