Relacje – czy warto utrzymywać za wszelka cenę? Odcinek 12

Relacje za wszelką cenę

Jak to życie się zmienia… Jak zmienia się postrzeganie mojego życia i mojego otoczenia przez lata…
Od zawsze nie jesteśmy sami, rodzice, rodzina, koledzy, partnerzy, znajomi, osoby bliższe i dalsze i całkiem nieznajome, które pojawiają się w naszym życiu na chwile i zostawiają jakiś ślad albo znikają bez żadnego wpływu i bez pamięci. To pewnie dobrze bo nie znam innego życia i  nie wiem  jak czułbym się jako samotnik i pustelnik .. hahaha

Wszystko ma swoje plusy dodatnie i ujemne. Z jednej strony to otoczenie potrafi nas pozytywnie motywować i wyzwalać super emocje, które nas uskrzydlają. Z innej strony nikt nie potrafi nam tak przypieprzyć jak najbliżsi i znajomi. Jesteśmy zawsze poddawani ocenom i naciskom naszego otoczenia i jesteśmy na to bardzo podatni, na opinie i emocje z tym związane. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy sami częścią tego. Nie jesteśmy bierni ale uczestniczymy w tym cały czas aktywnie. I siłą rzeczy sami odpowiadamy za to jaki wpływ inni maja na nas i jaki wpływ wywieramy na innych.

Ponieważ jestem już po 50-tce więc miałem wiele okazji aby narobić niezłego bajzlu w życiu swoim i osób, które spotkałem. Efekt skali…..  Nie zawsze byłem w porządku ponieważ jak zdecydowana większość ludzi zachowuję się czasami egoistycznie. Nie chcę tego usprawiedliwiać a jednak usprawiedliwiam. Bo najważniejszą osobą dla samego siebie jesteś ty sam. I nigdy nie oczekuj, że ludzie będą zainteresowani co mówisz sam o sobie. Dlaczego? Dlatego że nikogo to nie interesuje. Każdego interesuje tylko to co dzieje się z nim. Jeśli mówisz do kogoś o sobie – jesteś skazany na porażkę. Jeśli chcesz pozostać z kimś w dobrych relacjach lepiej mów o nim lub po prostu słuchaj.

Może to co teraz piszę nie jest popularne, nie chcemy tak myśleć i może udajemy że tak nie jest ale jest to prawdziwe. Od zawsze liczyło się przetrwanie. Na przestrzeni tysięcy lat zmieniły się tylko metody. Kiedyś odpowiednim było i wystarczyło komuś przywalić pałką, żeby przekazać nasze zdanie i naszą racje. I wcale nie jestem przekonany czy wtedy nie był to bardziej cywilizowany sposób i bardziej nacechowany człowieczeństwem niż to co dzieje się z nami teraz. Lubimy się chwalić i uważać sami siebie za ludzi, humanistów, ucywilizowanych, stawiać siebie wyżej niż innych. Tylko żeby tak było, rzeczywiście musimy tacy być. A dziś obłuda i hipokryzja jest wszechobecna.

A rzeczywistość niestety nie jest taka różowa. Dzisiaj żeby przetrwać i zaistnieć, przypodobać się otoczeniu, nie walimy nikogo pałką ale robimy gorsze rzeczy. Internet i social media zmieniają nas.
Kiedyś trzeba było mieć odwagę aby powiedzieć komuś w oczy jaką opinie mamy na jego temat czy że po prostu mamy inne zdanie na jakiś temat. Dziś wydaje nam się że jesteśmy anonimowi i to ośmiela niektóre jednostki (świadomie nie używam słowa ludzie) do upubliczniania bardzo różnych zdań i teorii. Dopiero jak się okazuje że niektóre rzeczy przestają być anonimowe i osoba na którą wylewamy pomyje dowiaduje się kto to robił, to jest niezły ambaras… tłumaczenia, przepraszanie że to nie tak jest jak wygląda itp 🙂 🙂 🙂

I nie chce się odnosić do życia publicznego i podzielenia społeczeństwa. Nie chcę wierzyć w to co się dzieje. To co codziennie czytam na fb i twiterze ( a ostatnio nawet i na linkedin) przekracza moje możliwości akceptacji. Ludzie są podli i okrutni. Obie strony konfliktu. Jedni życzą śmierci Kaczyńskiemu, inni Adamowiczowi i Owsiakowi. I tego nie można nazwać “nie przebieraniem w słowach”, “zagalopowaniem się” czy “wyrażaniem swojej opinii”. Takie zachowania zawsze wyobrażałem sobie że miały miejsce podczas kamieniowania, palenia czarownic. Najgorsze i najbardziej pierwotne instynkty, które są nieludzkie. Codziennie kasuję i blokuje kilka profili zwolenników obu stron. Bo nie chcę tego czytać i nie chcę po przebudzeniu widzieć postów w stylu: kanalia, złodziej, niech umrze, dobrze mu tak….. I zastanawiam się że te osoby mają rodziny, bliskich którzy też mogą to czytać i jak się wtedy czują. I myślę, jak ten co pisze takie rzeczy by się zachował gdyby jego dotyczyły życzenia śmierci kogoś jemu bliskim. Masakra. A próby jakichkolwiek polemik nie mają sensu bo prowadzą tylko do eskalacji. Ludzie mają tak wyprane mózgi, że nic nie jest w stanie ich przekonać.

Ale myślę że nie możemy zwalać tego wszystkiego na pojawienie się internetu bo to jest tylko narzędzie, które pozwala szerzyć plotki i pomówienia bardzo szeroko. Zanim zaczęło się to w internecie plotki i intrygi były od dawna. Ale dotykały tylko węższego grona naszych relacji. Zanim publicznie, jak teraz ktoś może nazwać cię o  debilem, pedałem czy złodziejem, wcześniej też to robiono tylko bardziej “kameralnie”. Choć tzw poczta pantoflowa była i wtedy skuteczna. Teraz nazywamy to “marketingiem szeptanym”……….

I teraz chcę to zawęzić właśnie do naszych relacji dotyczących najbliższego otoczenia. Choć dla mnie to też brzmi trochę śmiesznie bo nie geograficznego ( bo tu już wszystko jest blisko) ale otoczenia z którym mamy do czynienia na co dzień i które stara się mieć na nas wpływ. I przekazać, że nie wszyscy w waszym otoczeniu są wam potrzebni. Nie ze wszystkimi musicie utrzymywać związki i relacje, a nawet z częścią powinniście zakończyć kontakty aby sami poczuć się lepiej. I niestety nie jest to proces jednorazowy. Ludzie pojawiają się i znikają, chcą od nas różnych rzeczy jeśli jesteśmy im potrzebni, wykorzystują i juz ich nie ma jeśli nie możemy im się już przydać. Inni są cały czas, trzymają nas na wszelki wypadek, bo może się przydamy ale nie uczestniczą w życiu tylko się przyglądają. Świetnym przykładem na pewno u was także są posty na fb: wyświetlone 200 razy, lajków 8, komentarzy 0. Macie tak? hahahaha. Wiele razy słyszałem: tak, widziałem, oglądałem. A ja pytam: a lajki? No jakoś nie polajkowałem….

Mówię tu także o podstawowym szacunku, o którym rzadko kto pamięta. O reagowaniu na wiadomości w messengerze, na telefonie, dzwonieniu i oddzwanianiu. Wtedy wiemy że jesteśmy warci przynajmniej tego naciśnięcia 1 klawisza. A wielokrotnie to się nie dzieje. Więc po co mi tacy pseudoznajomi? Niech każdy zada sobie sam takie pytanie.

W ogóle reakcje ludzi albo ich brak jest dla mnie ciągle zagadką. Przykład z fb: grupa założona jakiś czas temu, w najwyższym punkcie 3,4 tys członków, od dawna 0 komentarzy czy polubień, nawet krytycznych uwag i co najdziwniejsze wiele nowych próśb o dołączenie i sporadyczne opuszczanie grupy. Na zadane pytanie: czy jakieś tematy są interesujące, czy chcecie o czymś szczególnym pisać, czy może zamknąć grupę… 1 komentarz: zamknij, 2 komentarz: nie zamykaj, 3 komentarz: dawno powinieneś zamknąć…. w ciągu 4 dni…….. Fb sam trochę pomógł bo usuwa nieaktywnych i grupa zmniejszyła się do 1,1 tys członków ale wciąż pokazuje mi to że ludzie mają to w dupie i nie chcą się angażować. Dziwi mnie że sami nie wychodzą, ale ci co powiedzieli żeby zamknąć a nie wyszli sami (no zupełnie nie wiem dlaczego ) zostali już przeze mnie usunięci…… Brawo ja 🙂 🙂 🙂

Przyglądam się swojemu otoczeniu od dawna. Zwracam uwagę na to jak mnie traktują oficjalnie i jak poza moimi plecami. Obłuda jest wszechobecna. Wiele osób mnie nie lubi albo zazdrości ale oficjalnie tego mi nie powiedzą. Natomiast mówią o tym do innych, a ci inni chętnie mi o tym donoszą. Więc nic tak naprawdę nie pozostaje anonimowe. Zwróćcie też uwagę na osoby które źle mówią do was o innych. 99% że tak samo mówią do innych o was. Przyczyną tego jest czasami własna frustracja, próba dowartościowania się, czasami zwykła głupota albo chęć odwrócenia uwagi od swojej niekompetencji. Wiele osób juz pożegnałem bez żalu. I poczułem się z tym lepiej bo to był spory ciężar emocjonalny, który często trzymał mnie w miejscu. Jeli ktoś mówi ci, doradza że nie możesz czegoś zrobić bo jemu albo innym się nie udało to odsuń taką osobę od siebie, nie daj się wciągnąć w ten stan na który ona sam się skazała. Niektórzy po prostu nie potrafią poradzić sobie z twoim szczęściem.

Takie relacje nikomu nie są potrzebne. Może nawet tym odsuniętym pomożecie im zając się wreszcie własnym życiem a nie życiem innym i obserwowaniem czy komuś nie powinie się noga .. hahaha
Na pewno jest w waszym otoczeniu wciąż duża grupa osób wartościowych, z którymi warto utrzymywać więzi, którym warto pomagać i można na nich liczyć. W moim otoczeniu są takie osoby
I to powoduje że człowiek jednak nie traci wiary i chce się żyć i działać i zarażać pozytywnie wszystkich dookoła. A że czasami się na kimś zawiedziemy  to nie nasza wina. Trzeba tylko odpowiednio zareagować, odsunąć toksyczne związki i niepotrzebne relacje. Im szybciej tym lepiej szczególnie dla was, dla zdrowia psychicznego i emocjonalnego oraz waszych planów i działań życiowych i zawodowych.

Na koniec słowo o relacjach w biznesie: też nie warto ze wszystkimi i za wszelką cenę. Szanujmy się sami to i nas będą szanować. Kwestie moralne i traktowanie pracowników, współpracowników i partnerów są bardzo ważne. Czasami nawet najważniejsze. Jeśli zatracimy te podstawowe wartości to dalej jest tylko muł i bagno. Widzę bardzo wiele osób, które próbują oszukiwać, ominąć ale to może się udać tylko raz. Jeśli ktoś oszukał w biznesie raz zrobi to na pewno jeszcze raz. Starajmy się pokazać ludziom , że biznes może być korzystny dla obu stron. Polacy traktują się dziwnie, myślą że jeśli masz ofertę to na pewno chcesz NA NIM zarobić. Szukają opinii w internecie od ludzi (troli) których nigdy nie widzieli i wierzą w to. A nie wierzą że znajomy może dać zarobić, oszczędzić.
Ja wyznaje zasadę win- win. Zarobię jeśli ty też zarobisz albo oszczędzisz.

Pamiętajcie: biznes nie robimy NA LUDZIACH, tylko biznes robimy Z LUDŹMI.

I takie relacje warto utrzymywać za wszelką cenę