Wybory życiowe – szaleństwo czy odwaga? Odcinek 6

Zdrowie

Wybory życiowe – stajemy przed nim przez całe życie, chcąc czy nie chcąc musimy decydować albo życie czy ktoś inny zadecyduje za nas. Nawet kilka razy dziennie coś musimy wybrać, postanowić.

Kiedy to się zaczyna? Chyba w momencie kiedy zaczynamy raczkować, stawać na nogi. Wtedy musimy wybrać w którą strona trzeba pójść 🙂 Potem jest już tylko gorzej, bo my mamy własne wybory ale rodzice to korygują po swojemu. I teraz przyszło mi do głowy to czy na tym etapie nie jesteśmy w jakiś sposób “łamani”, że przyzwyczajamy się że ktoś decyduje za nas….. sam nie wiem.

Ale przypominają mi się czasy piaskownicy. kto nie lubił bawić się w piachu 🙂 Do dziś mi zostało 🙂 Bezpieczne miejsce, gdzie wychodziły wszystkie dzieci z osiedla i bawiły się. Najpierw pod okiem mam a potem juz samodzielnie. I tylko nasz wybór kończył się z chwila głosu z okna: wracaj do domu, obiad. 🙂 Jeszcze chwile, mamo ….. Nie za chwilę, tylko teraz. No to były elementy negocjacji ale o tym kiedyś indziej 🙂

Zatrzymam się trochę przy tej piaskownicy bo to miłe wspomnienie. Ale to też był nasz świat. Znany, spokojny, bezpieczny ze znajomymi kolegami i koleżankami, znanymi swoimi zabawkami. I pewnie zastanawialiśmy się wszyscy czy jest coś poza naszą piaskownica…. Ale wtedy wyboru nie było bo byliśmy za mali. Ale z wiekiem mogliśmy się już przemieszczać, okazało się że za blokiem są inne place zabaw. I co? Ruszyć się, pójść zobaczyć czy zostać? W mojej piaskownicy znam wszystko, kolegów, zabawki.. Po co czegoś szukać? Koledzy czasami wredni, wysypią wiadro piachu na głowę, ale to tak bardzo nie przeszkadza. Przyzwyczaić się można. A może poza piaskownica nie ma życia? Może tam będą gorsi koledzy, gorsze zabawki, może mi coś zrobią? Strach. Strach przed dokonaniem wyboru jest zawsze. On jest czasami dobry i powstrzymuje nas przed zrobieniem sobie krzywdy. Ale kiedy strach zaczyna dominować i nie pozwala nam zmienić rzeczy an lepsze – to zaczyna się dramat.

Kiedy możemy pokonać strach i dokonać wyboru? Ja mylę że dopiero w momencie kiedy coś nam zaczyna naprawdę przeszkadzać. Ale nie tak kiedy myślimy sobie: trochę przeszkadza, ale nie tak bardzo, jestem zły na to ale jakoś to przeżyję. Np. dziś rano wyszedłem na poranny spacer (tak, obiecałem sobie ze będą miał codziennie godzinę jakiejś aktywności – hahaha) i idąc wpadły mi małe kamyczki do butów. I idę sobie dalej i trochę uwiera ale nie aż tak aby bolało. I nie za bardzo chce mi się schylić żeby tego buta zdjąć i wysypać je. I sam się zacząłem z siebie śmiać. Widzisz, uwiera, jest źle ale nie aż tak żebyś coś z tym zrobił co? I natychmiast zatrzymałem się i wysypałem te uwierające w stopę kamienie. I wiecie co? zajęło to tylko chwilę i od razu zrobiło się lepiej.

Pół biedy jak sami ten problem robicie sobie sami ale jak zaczynacie swoimi problemami zawracać głowę innym to juz si zaczyna dramat. Ja uczę się cały czas dokonywać wyborów, czy są trudne czy łatwiejsze. Dobrze że mam wsparcie, bo samemu ciężko. To wsparcie czasem jest łagodne a czasem musi potrząsnąć. Bo zachowuję się czasami jak niezdecydowana pipa: chciałbym, a może nie, może tak, a sam nie wiem… I wtedy ktoś ci musi trochę z tym pomóc 🙂 Agnieszka Rylik, która jest moim oparciem, jest wtedy bardzo konkretna. Idziemy np w lesie i ugryzł mnie komar (śmieszne, mówi się ugryzł a komary nie mają zębów). Zaczęło swędzieć i podzieliłem się swoim smutkiem z Agnieszką . To ona mnie pyta: chcesz fenistil? ja mówię: nie, Na to Ona: to zamknij ryj, po co mi zawracasz głowę czymś, a jak chce pomoc to nie chcesz pomocy…. HAHAHAHAH. No pełna motywacja. bo ma racje. Bo zaczynam zawracać głowę ludziom w moim otoczeniu a tak naprawdę nie chcę żadnej pomocy.

Nasze wybory dotyczące pracy też nie są lekkie. Znam mnóstwo ludzi którzy są niezadowoleni ze swojej pracy a pomimo to dalej to robią. A właściwie nie robią tylko po prostu są,

Dopóki praca daje satysfakcje można pójść na wiele kompromisów. Jednak gdy tracisz zapał, ludzie obok to jakaś inna bajka to zaczynasz myśleć nad wyborami. I dylematy jak ze wszystkim: może zostać, nie jest tak źle, tylko trochę uwiera…. Zaczynamy się sami oszukiwać. W książce “Sukces nosorożca’ Scott Alexander w humorystyczny sposób opisuje nasze wybory. Jeśli jesteś krową na pastwisku i odpowiada ci to to dobrze. Ale jeśli zaczyna cię coś uwierać trzeba to zmienić, ZDECYDOWAĆ się na zmianę i ruszyć do AKCJI i zostać nosorożcem, Natomiast nie wszyscy zostaną nosorożcami. Bo ten wybór też wymaga odwagi i zaangażowania. Okupiony jest też wieloma trudnościami i często nie spełnia oczekiwań. Lepiej być szczęśliwą krową na pastwisku niż nieszczęśliwym nosorożcem. To też jest dobry wybór. Tylko co jest jeśli jesteś nieszczęśliwą krową na pastwisku……

W najgorszej sytuacji stajemy chyba jednak gdy zaczynają się poważne problemy ze zdrowiem. Wtedy wybory mogą doprowadzić do życia albo śmierci. Całe szczęście ze nigdy nie musiałem o tym decydować i nie zazdroszczę ludziom którzy przez to przechodzą. Jednak zawsze jest wybór, pamiętajcie o tym. Nie ma choroby ani sytuacji bez wyjścia. Zdecydować i tak musicie sami ale posłuchajcie różnych opinii z różnych stron. Tak się niestety złożyło że odkąd zająłem się sprawami suplementacji i zdrowego naturalnego odżywiania wiele razy widziałem i słyszałem te rozmowy na temat raka który coraz częściej pojawia się u ludzi. Powodów jest wiele ale najważniejszym jest to że nasze organizmy są osłabiane przez farmakologie chemiczną, antybiotyki itp. Musimy dbać o zwiększanie odporności układu immunologicznego – to podstawa. Natomiast gdy już jest choroba większość mówi ” nie będę ryzykować, tu chodzi o życie” i idzie do lekarza po chemię.
Od znajomego lekarza dowiedziałem się ze człowiek z ogniskiem rakowym może przeżyć i z 5 lat. Po chemii statystyki pokazują że przeżywa 2% osób, reszta umiera w przeciągu 6 miesięcy.
Zapytajcie lekarzy i aptekarzy w rodzinie czym oni się leczą i czym leczą swoje dzieci….. Ja znam odpowiedź.
I najdziwniejsze (a właściwie to normalne) jest to że ludzie którzy odrzucają inne możliwości terapii alternatywnej do chemii, gdy lekarze już rozłożą ręce, to wtedy szukanie jest ratunku w medycynie chińskiej , czarach i wszystkim. A może by tak odwrócić sytuacje i zacząć od natury? To nie jest szkodliwe a może pomóc. I tu chodzi zarówno o uświadamianie jak i bycie otwartym na różne koncepcje. Bo ja nie namawiam do niczego poza wysłuchaniem i samokształceniem.

Wybór i tak należy do ciebie…….. Ty jesteś najważniejszy i to twoje życie. I jak postanowisz tak się stanie. I życie masz jedno więc walcz o swoje szczęście bo wielokrotnie się okazuje, ze dopiero gdy powziąłeś decyzje która początkowo była szalona uszczęśliwiłeś nie tylko siebie ale i wszystko dookoła się zmieniło. Czasami to że tkwisz w czymś i się męczysz powoduje że wszyscy się męczą z tobą. Strach? Każdy się boi.

ALE MOŻESZ WSZYSTKO TYLKO PRZESTAŃ SIĘ BAĆ.